tatuaż litery greckie

Bez Cenzury

Temat: Prison Break Season Two
Kurde człowieku co z tobą? Zaczynasz solić, majonezić, keczapić i sypać piepsz.

Jedyne co mi sie nie podobało to:
- Tatuaż 3 cyferek szyfru do kłódki
- Litery greckie wciśnięte do odcinka wręcz na siłe

Koleś z bagażnika został zabity bo groził jego rodzinie. To coś w stylu ostrzeżenia. Kima nie zabił bo dopiero miałby przechlapane.
Mahone ma ich zabić w Panamie. Udaje Sucre'a na tym forum mówiąc, że Tbag jest w tamtym hotelu. Pewnie sam się tam zaczai bądź wypuszczą Tbaga do tegoż hotelu aby dodać wiarygodości tej historyjce.
Kasiore chce Bellick oraz Sucre. Bellick mógł wyciąć taki numer jaki wyciął gdyż pewnie zakładał, że Sucre będzie chciał uciec. Coś na zasadzie: Jak cie zamkne to wypuszcze twoją ukochaną. Cholera wie gdzie ją trzyma, może w bagażniku auta zaparkowanego gdzieś na srodku pustyni, może przekupił jakiegoś Gringos aby wypożyczył mu piwnice. Cholera wie.

A 'Soma' to podobno miasto w Panamie. Ta nazwa pojawia się też w poprzednim odcinku na aktach jakie ten zazwyczaj milczący szef tej całej 'firmy' (company czyli firma) pokazuje Kimowi gdy ten mówi mu co pani prezydent chce zrobić. O co tam biega? Dowiemy się w ostatnim odcinku zatytułowanym 'Soma'.
Wątek z c-note jest chyba jak najbardziej normalny, pomimo tego iż nie lubie kolesia i bardzo chciałbym aby go zabili najlepiej wraz z rodzinką.

I z jakiego kapelusza wytrzasnąłeś coś takiego jak trzeci sezon?!
Źródło: osiol.net/index.php?showtopic=27415



Temat:
John Soul

To miał być zwykły dzień... Chociaż? Czy w ciągu kilku ostatnich lat, jakikolwiek dzień w jego życiu, można by było nazwać "zwykłym". NIE! - I na tym właśnie polegała ideologia którą głosił. Żaden dzień nie jest zwykły, ponieważ każdy jest unikalny. I każdym takim unikalnym, innym od innych dni, dniem trzeba się cieszyć. Dlatego, że po tych dniach, nic już nie będzie. Mamy tylko to co mamy, nie nie możemy tego marnować, na nikłe szanse, że jeszcze coś dostaniemy. Dlatego też żaden dzień w życiu Johna, a przynajmniej w ciągu kilku ostatnich lat, nie był ani zwykły, ani normalny. Zawsze robił coś ciekawego, i szukał nowych wrażeń. Wiele czasu spędzał też na uświadamianiu innych ludzi. Głoszeniu idei wolności i niezależności. Odpowiedzialności za siebie, i umiejętności doceniania własnych wartości, ale też tolerancji, zrozumienia, i szacunku wobec innych.
Taki właśnie światopogląd, i te zasady, stawiały teraz Johna, w pustej jeszcze sali, na której miał za kilkadziesiąt minut przemawiać przed podobnymi mu ludźmi. I choć taki opis można by było przedstawić dowolnemu teleewangeliście, lub innemu idiocie (stop - "idiota" to złe słowo, w końcu ci ludzie zrobili biznes, kolosalny w porównaniu do niego), który żąda opłat za wiarę, i zbawienie, John, prowadził swoje wykłady zupełnie inaczej.
Nie groził, nie straszył, nie wmawiał że ma rację, i że tak chciał Bóg. Nie brał też za wykłady pieniędzy.
Każdy mógł przyjść i posłuchać, innej wersji świata. Wersji bez nakazów, zakazów, gróźb i kar. Wersji wolnej, i szczęśliwej, ale całkowicie zależnej od ludzi.
Spotkanie które za chwilę miało się odbyć, było jednym z wielu, ale unikatowość każdego zdarzenia, w oczach Johna, czyniła je wyjątkowym. John siedział w fotelu, przy biurku, po raz ostatni, czytając fragmenty różnych ksiąg, i przemówień znanych osobistości, by po raz kolejny, zrównać z ziemią fałszywe poglądy o świecie, i ludziach chwytających za najczulsze punkty ludzkiego umysłu, największe słabości, by osiągnąć swój cel, jakim, w prawie wszystkich przypadkach były pieniądze. Obok notatek, na stole i w okół niego, leżały spore stosy nowiutkich książek. Każda po prawie 400 stron, oprawiona w czarną okładkę, i ilustrację przedstawiającą płonącą na stosie kobietę. Proste, drukowane litery, w lekko gotyckim stylu tworzyły tytuł "Śmierć dla Boga". Najnowsze dzieło Johna, nie było może najwybitniejszym, ale z całą pewnością było utworem ciekawym i przemyślanym, opisującym motywy śmierci w rożnych religiach. Zarówno śmierci męczeńskich, jak i zabijania niewiernych. Ciekawe, że w każdej religii, zabijanie innowierców, jest takie istotne... Dano temu, nie znano słowa tolerancja... A szkoda.

Nagle, poczuł dotyk metalu na karku, i głos kobiety za sobą. Na sekundę przed śmiercią, zdążył sobie uświadomić co go spotkało. Ktoś, któraś z radykalnych organizacji religijnych, wydała na niego wyrok śmierci. To jedyny możliwy scenariusz, bo nikt nie napadał by na niego, w strzeżonym budynku, w celach zarobkowych... A więc, o ironio...
Zginął za wiarę.

***

Powoli otworzył oczy. Siedział na ziemi. Wszystko dookoła było dziwne, smutne, ciemne, i jakby, groteskowe.
Jakieś drzewa, chmury, gwiazdy. Gdzie on do cholery był?!
Pamiętał jak przez mgłę, wydarzenia, z ostatniej chwili... Ktoś go zastrzelił. Prawdopodobieństwo że kula ledwie go drasnęła, i leży w śpiączce jest raczej nikłe... Pamiętał swój mózg na podłodze, i o dziwo nieźle bawiła go ta myśl.
A więc się mylił. Istniał świat inny, niż nasz. Po prostu przyjął do wiadomości nowy fakt. Nie musiał się wykłócać, mówić, że to niemożliwe, że on w to nie wierzy, że babcia mówiła inaczej. Miał otwarty umysł. Był naukowcem, a ktoś właśnie przedstawił mu niezbite dowody na to, że jego teorie były błędne.
Ale to nie znaczy, że od razu uwierzył w opowieści księdza. W końcu, z pośród tak wielu religii, chrześcijaństwo wcale nie musiało być prawdziwe. Pewnie był w piekle - znaczy, "gorszej" z oferowanych umarłym krainie. Ale, czy było to piekło greckie, egipskie, czy chrześcijańskie? Albo żadne z nich?
W każdym razie, lepiej być w piekle z gwiazdami rocka, niż w niebie z zakonnicami. A jeśli szatan sprzeciwił się bogu, znaczy, że podobnie, jak John, jest istotą niezależną i otwartą... Ciekawe czy da radę się z nim dogadać.

Rozmyślając dalej, wstał, i rozejrzał się, otrzepując z ewentualnego kurzu. I dopiero wtedy zobaczył, że coś jest z nim nie tak... Był jakby wyższy. Przyjrzał się sobie dokładnie, zaczynając od dołu. Duże, ciężkie glany, zapinane na klamry, w ogóle się nie zmieniły. Czarne spodnie były dużo luźniejsze i poszarpane. Skórzany pas z ćwiekami, się nie zmienił, kurtka, również ze skóry, nie zmieniła się. Jedynie włosy miał dużo dłuższe, bo teraz sięgały do łokci, i były tak smoliście czarne. Odgarną je ręką do tyłu, i już spostrzegł dwie, o wiele bardziej istotne zmiany. Jego ręce były teraz zdecydowanie dłuższe, a tatuaże, głębsze, i gęstsze. Czarne paznokcie ustąpiły miejsca, równie czarnym pazurom, a z pleców...
Na plecach, John Soul, miał duże skrzydła pokryte czarnymi piórami... Chociaż nie mógł nimi poruszać, już wiedział, ze wygląda dokładnie tak, jak chciał wyglądać, gdy kiedyś, jako dziecko zaczytywał się w komiksach o X-men.
Czyli, nie było tak źle.
Źródło: rpgplains.fora.pl/a/a,72.html




 

Powered by WordPress dla [Bez Cenzury]. Design by Free WordPress Themes.